Miłka Malzahn: Nie ma mono
Wydawnictwo FA-art. Katowice 2007.
e-book: Wydawnictwo FA-art. Katowice 2014.
Bez przeszkód można traktować kolejne teksty z tego tomu jak samodzielne opowiadania. W niektórych z nich toczą się szybkie dialogi, w innych opisywane są niecodzienne zdarzenia, bywa, że zostajemy zaproszeni do tak niekonwencjonalnej formy narracji jaką w wykonaniu Miłki Malzahn jest fado.
Tytułowe „nie ma mono” to przede wszystkim deklaracja – zawsze i w każdej cząstce świata toczy się dialog, nawet jeśli jedna ze stron milczy; monolog jest złudzeniem. A zaczyna się to wszystko, w pierwszym fragmencie zatytułowanym Półprzezroczysty, od śmierci – która w żadnym wypadku i w żadnym znaczeniu nie jest końcem..
Miłka Malzahn: Królowa rabarbaru
Wydawnictwo FA-art. Bytom 2004.
e-book: Wydawnictwo FA-art. Katowice 2014.
— Inteligencja, encja, encja, nie jest po to, żeby się z nią obnosić, ale po to, to — to, to — t o, żeby z niej korzystać. Tak, ta, ta, tak — mruczałam sobie pod nosem, w sposób nowatorski pieląc klombik. Postanowiłam niczego nie oszczędzać, niczego oprócz krzewu forsycji i rabarbaru. Resztę, choćby nawet chciała być konwalią, wyrywałam! Trudno! Męczył mnie wysiłek, który nie przynosił widocznych efektów, a pielenie bez oszczędzania ten efekt gwarantowało. (fragment)
Tytułowe „nie ma mono” to przede wszystkim deklaracja – zawsze i w każdej cząstce świata toczy się dialog, nawet jeśli jedna ze stron milczy; monolog jest złudzeniem. Być może wielowątkową historię porzucania tego złudzenia opowiada nam w swojej najnowszej książce Miłka Malzahn. A zaczyna się to wszystko, w pierwszym fragmencie zatytułowanymPółprzezroczysty, od śmierci – która w żadnym wypadku i w żadnym znaczeniu nie jest końcem..
może zainteresuje cię też…
-
Królowa rabarbaru
Miłka Malzahn: Królowa rabarbaru
Wydawnictwo FA-art. Bytom 2004.
e-book: Wydawnictwo FA-art. Katowice 2014.— Inteligencja, encja, encja, nie jest po to, żeby się z nią obnosić, ale po to, to — to, to — t o, żeby z niej korzystać. Tak, ta, ta, tak — mruczałam sobie pod nosem, w sposób nowatorski pieląc klombik. Postanowiłam niczego nie oszczędzać, niczego oprócz krzewu forsycji i rabarbaru. Resztę, choćby nawet chciała być konwalią, wyrywałam! Trudno! Męczył mnie wysiłek, który nie przynosił widocznych efektów, a pielenie bez oszczędzania ten efekt gwarantowało. (fragment)